Posted by on Lip 26, 2015 in Inne, Kategorie | 1 comment

Nigdy wcześniej nie żeglowałam po mazurskich jeziorach. To było ciekawe przeżycie. Wypłynęliśmy z przystani Wilkasy nad jeziorem Niegocin. Trasa była niesłychanie urozmaicona. Linia brzegowa obfitowała w lasy, łąki i nieliczne zabudowania; zwłaszcza w Mikołajkach miałam wrażenie, że „wchodzą” do jeziora.

Przepływaliśmy pod wieloma mostami, a dzięki systemowi kanałów i niewielkiej śluzie, łączących mazurskie jeziora, dotarliśmy do przystani w Piszu. Kilkudniowe żeglowanie zakończyliśmy w Rucianem.

Nie spodziewałam się aż takiego „ruchu” na wodzie … jak dla mnie  trochę tego dużo.

W całym tym zgiełku przyroda na szczęście nie zniknęła, chyba „oswoiła się z ludźmi”.

Na szlaku mogłam podziwiać czaple, bociany i oczywiście wszędobylskie kaczki i łabędzie, które świetnie wykorzystywały naszą obecność. Ze zwierząt trafił się bóbr i jelonek, ale ten chyba się nie liczy, bo był już „zaadoptowany” przez jakiegoś gospodarza.

Mimo wszystko są jeszcze miejsca niezbyt mocno „tknięte ludzką ręką i stopą”.

Było pięknie. Sami zobaczcie.

Bożena Olszewska

Mazury_2015

One Comment

  1. 7-26-2015

    Ładnie napisane. Bardzo zazdraszczam chwil na łódce i pozdrawiam serdecznie.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *